Nowe badanie Climate Analytics proponuje, by największe koncerny odpowiedzialne za historyczne emisje CO₂ pokryły nawet 31% globalnych kosztów rozwoju technologii DACCS. To pierwszy raport, który precyzyjnie wylicza ich finansową odpowiedzialność za wychwytywanie CO₂ z powietrza.
Osiągnięcie globalnego celu Porozumienia Paryskiego, jakim jest ograniczenie globalnego ocieplenia, wymaga podjęcia natychmiastowych działań w kierunku drastycznej redukcji emisji oraz aktywnego usuwania nadmiaru dwutlenku węgla (CO2) z atmosfery. Jedną z kluczowych technologii w tym obszarze jest Direct Air Carbon Capture and Storage (DACCS), czyli bezpośrednie wychwytywanie CO2 z powietrza i jego trwałe składowanie geologiczne. Raport opublikowany przez zespół Climate Analytics sugeruje, że największe korporacje paliwowo-cementowe, określane jako Carbon Majors, powinny ponieść znaczną, proporcjonalną do ich historycznych emisji, odpowiedzialność finansową za skalowanie tej technologii.
Sprawiedliwość klimatyczna: korporacje odpowiadają za historyczne emisje CO₂
Badanie opiera swoje oszacowania na zasadach sprawiedliwości klimatycznej, w tym na zasadzie „zanieczyszczający płaci”, argumentując, że podmioty korporacyjne, a nie tylko państwa, powinny odpowiadać za finansowanie rozwiązań adekwatnie do swojej roli w kryzysie klimatycznym. Zidentyfikowano 66 firm inwestorskich z sektora paliw kopalnych i cementu, które w latach 1990–2018 odpowiadały za 24% globalnych emisji CO2. Według analizy, Carbon Majors powinny przeznaczyć od 40,5 do 77,6 miliardów USD na rozwój DACCS do 2070 roku, co stanowi 16–31% całkowitego globalnego zapotrzebowania na inwestycje (250 mld USD). Autorzy podkreślają, że jest to obowiązek dodatkowy i nie zwalnia tych firm z głównego zobowiązania do dekarbonizacji.
Ile powinni zapłacić najwięksi emitenci? Dwie fazy inwestycji w wychwytywanie CO₂
Obecnie technologia DACCS charakteryzuje się wysokimi kosztami, szacowanymi na 250–1000 USD za tonę CO2, a jej komercyjny sukces zależy od obniżenia tej ceny do docelowych 100 USD za tonę. Zespół Climate Analytics zidentyfikował dwie kluczowe fazy inwestycyjne niezbędne do osiągnięcia tego celu: fazę formatywną (2025–2040), wymagającą 32 miliardów USD, oraz fazę skalowania (2040–2070). Już w fazie formatywnej 10 największych emitentów (w tym ExxonMobil, Shell, BP, Chevron i Peabody Energy) powinno wnieść ponad połowę tych kosztów, czyli około 17 miliardów USD. Przykładowo, sugerowana partycypacja ExxonMobil wynosi 2,8 miliarda USD, a Shell 2,5 miliarda USD.
Nowe regulacje i ryzyko „moralnego hazardu” wokół technologii CDR
Rozwój technologii usuwania dwutlenku węgla (CDR) jest coraz bardziej wspierany przez ramy polityczne. Na poziomie europejskim, Ramowe Przepisy Certyfikacji Usuwania Węgla (CRCF) mają stworzyć pierwsze ogólnoeuropejskie standardy certyfikacji, a po 2030 r. rozważana jest integracja CDR z systemem EU ETS. Również inicjatywa Science-Based Targets initiative (SBTi) analizuje wprowadzenie wymogu przejściowych celów CDR dla ponad 10 tysięcy firm, które złożyły zobowiązania SBTi. Mimo tego wsparcia, DACCS i inne metody CDR budzą krytykę. Głównym zarzutem jest ryzyko „moralnego ryzyka” – technologia ta, promowana często przez sektor naftowy, może służyć jako usprawiedliwienie dla opóźniania redukcji emisji i kontynuacji wydobycia paliw kopalnych. Ponadto, eksperci wskazują na duże zapotrzebowanie DACCS na energię odnawialną i potencjalne konflikty o zasoby energetyczne. Wymogi transparentności, takie jak rozwój systemów MRV (Monitoring, Reporting, Verification) dla CDR oraz wzrost ujawniania emisji Scope 3, stają się kluczowe dla zarządzania tymi wyzwaniami. Ostatecznie, brak dekarbonizacji przez Carbon Majors w perspektywie net-zero do 2050 roku niemal podwoiłby ich odpowiedzialność inwestycyjną, co tylko zwiększa presję regulacyjną i reputacyjną.
Czytaj też:
Fotografia: Arvind Vallabh, Unsplash
