Morze Bałtyckie stoi w obliczu kryzysu – od eutrofizacji po utratę rzadkich gatunków. Artykuł pokazuje raporty, wyzwania i działania międzynarodowe oraz lokalne na rzecz ochrony tego wyjątkowego ekosystemu.
Ochrona Bałtyku to temat, który coraz mocniej wybrzmiewa w mediach i świadomości społecznej. Najnowsze raporty, w tym raport HELCOM z 2023 roku oraz niemieckie sprawozdanie z 2024 roku, jasno pokazują, że stan ekologiczny naszego morza jest wciąż daleki od ideału. Mimo wielu podejmowanych działań, kluczowe problemy, takie jak nadmierne użyźnienie wód czy wszechobecne zanieczyszczenia, nadal stanowią poważne zagrożenie dla unikatowego bałtyckiego ekosystemu.
Bałtyk w kryzysie: główne zagrożenia dla ekosystemu
Wyobraźmy sobie Bałtyk jako żywy organizm, który zmaga się z licznymi chorobami. Raport HOLAS 3, będący wynikiem szeroko zakrojonej współpracy ekspertów i organizacji z krajów bałtyckich, wskazuje na kilka głównych dolegliwości. Eutrofizacja, czyli nadmierne użyźnienie wód spowodowane nadmiernym dopływem azotu i fosforu, dotyka aż 97% powierzchni Bałtyku. To sprawia, że w morzu pojawiają się toksyczne zakwity glonów, woda staje się mętna, a w głębszych warstwach tworzą się beztlenowe strefy, prowadzące do masowego wymierania organizmów. Mimo że udało się zmniejszyć roczny dopływ fosforu o ponad 40 000 ton od lat 80. XX wieku, nadal potrzebna jest redukcja o kolejne 6 000 ton, aby Bałtyk mógł rozpocząć naturalną regenerację.
Ale to nie jedyne problemy. Wszędzie wokół nas, na plażach, na dnie morskim i w toni wodnej, zalegają odpady, z czego większość to plastik. Rosnący hałas podwodny, szczególnie ten pochodzący z budowy morskich farm wiatrowych, wpływa negatywnie na życie morskie. Martwi również pojawianie się nowych, inwazyjnych gatunków, które zakłócają delikatną równowagę ekosystemu – w Bałtyku odnotowano ich dziewięć, podczas gdy cel to maksymalnie jeden lub dwa na okres sprawozdawczy. Stan populacji ryb jest zły; w niemieckim Bałtyku tylko jedna z 25 przebadanych populacji spełnia kryteria dobrego stanu ekologicznego. Siedliska są niszczone przez trałowanie i rozwój infrastruktury. Smutny jest również los ptaków morskich, ryb i morświnów, których stan określany jest jako zły – wyjątek stanowią niektóre populacje fok, które mają się lepiej. Brak działań w obliczu tych wyzwań może nas kosztować aż 5,6 miliarda euro rocznie do 2040 roku.

Klifowa plaża Stoltera – naturalny krajobraz niemieckiego wybrzeża Bałtyku; fot. Philipp Deus, Unsplash
Międzynarodowa współpraca – wspólna strategia ratowania Bałtyku
W obliczu tak wielu wyzwań, ochrona Bałtyku staje się wspólną misją. Już w 1974 roku dziewięć państw bałtyckich oraz Unia Europejska podpisały Konwencję Helsińską (HELCOM), tworząc platformę do współpracy na rzecz ochrony środowiska morskiego. HELCOM regularnie ocenia stan Bałtyku i monitoruje realizację Planu Działań dla Morza Bałtyckiego (BSAP). Pomimo regionalnych sukcesów, takich jak redukcja niektórych zanieczyszczeń, eutrofizacja pozostaje główną bolączką.
Miasta również odgrywają kluczową rolę w tej misji. Na przykład fińskie miasta Turku i Helsinki, w ramach inicjatywy Baltic Sea Challenge, od 2007 roku podejmują dobrowolne działania na rzecz ochrony wód przybrzeżnych i całego morza. W ich nowym Planie Działań na lata 2024–2028, obejmującym 27 konkretnych kroków, skupiają się na zmniejszaniu zanieczyszczeń z wód opadowych oraz promowaniu bioróżnorodności, współpracy i zaangażowania społecznego. Miasta, zarządzając polityką zagospodarowania przestrzennego, mają ogromny wpływ na jakość wód. Ich ambicją jest włączenie troski o Bałtyk w każdy etap rozwoju, wspierając jednocześnie krajowe polityki ochrony wód poprzez lobbing i zapewnienie odpowiedniego finansowania.
Od nauki po wolontariat – inicjatywy, które realnie pomagają Bałtykowi
Za kulisami walki o Bałtyk działa wiele organizacji, przekładając naukowe diagnozy na konkretne działania. Fundacja BalticWaters, finansowana z darowizn, prowadzi szeroko zakrojone projekty środowiskowe. Ich praca obejmuje reformę polityki rybołówstwa w celu ochrony zagrożonych populacji ryb, ochronę ekosystemów i zasobów, a także innowacyjne inicjatywy, takie jak ReCod, czyli wypuszczanie młodych dorszy do Bałtyku, aby wspomóc odbudowę populacji. Projekt Thriving Bays ma na celu odbudowę bogatych biologicznie płytkich zatok, które są kluczowe dla bioróżnorodności Bałtyku. BalticWaters wspiera także wiele badań naukowych, na przykład dotyczących wpływu hodowli koni na eutrofizację, źródeł węgla magazynowanego w osadach morskich, czy wpływu dużego połowu śledzi na ekosystem przybrzeżny. Wierzą, że nowe dane pomogą w lepszym zarządzaniu rybołówstwem i ochronie środowiska.
Inspirujące jest partnerstwo Fundacji WWF Polska i Lidl Polska, które skupia się na ochronie najrzadszych mieszkańców Bałtyku. Morze Bałtyckie, będąc młodym, płytkim i zamkniętym akwenem, jest niezwykle wrażliwe na zmiany klimatu i działalność człowieka. W jego głębinach toczy się cicha walka o przetrwanie gatunków, które gdzie indziej w Europie już dawno zniknęły. Trzy symbole tej walki to morświn bałtycki, foka szara i sieweczka obrożna.
Morświn bałtycki, ten tajemniczy kuzyn delfina, jest tak skryty, że jeszcze sto lat temu uważano go za mit. Dziś wiemy, że jego populacja liczy mniej niż 500 osobników, a Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody określa ją jako krytycznie zagrożoną. Morświny są niczym barometry – ich zanik sygnalizuje zaburzenia w całym łańcuchu pokarmowym. WWF Polska, przy wsparciu Lidl Polska, instaluje sieci hydrofonów, aby monitorować obecność morświnów i szukać alternatywnych, bezpieczniejszych metod połowu, które nie zagrażają tym rzadkim ssakom.
Foki szare, które jeszcze trzy dekady temu były na skraju wyginięcia, powracają na nasze wybrzeża. Pełnią ważną rolę w regulowaniu populacji ryb i są wrażliwym wskaźnikiem kondycji środowiska morskiego. Ich powrót jest jednak niepewny, a każde zbliżenie człowieka może je przestraszyć i skłonić do ucieczki. Dzięki partnerstwu WWF Polska i Lidl Polska, około 200 wolontariuszy Błękitnego Patrolu WWF reaguje na zgłoszenia o fokach na plażach, oceniając, czy zwierzęta potrzebują pomocy, czy tylko odpoczywają w bezpiecznym miejscu.
Niewidzialna sieweczka obrożna to mały ptak, który składa jaja bezpośrednio na piasku, bez gniazda i ogrodzenia, w samym sercu plaży. Jest niczym „niewidzialna strażniczka” wybrzeża – jej obecność wskazuje na zdrowy nadmorski ekosystem. Przypadkowy krok turysty, biegający pies czy ognisko mogą jednak zniszczyć lęgi. WWF Polska wraz z lokalnymi partnerami ustawia kosze ochronne, oznacza gniazda i edukuje turystów o konieczności zachowania ostrożności. Jak podkreśla Aleksandra Robaszkiewicz z Lidl Polska, działania na rzecz bioróżnorodności są integralną częścią ich strategii, a współpraca z WWF to zobowiązanie wobec klientów i przyszłych pokoleń, aby Bałtyk pozostał żywym morzem, a nie symbolem zaniedbania. To partnerstwo pokazuje, że ochrona przyrody może być efektem systematycznego, wspólnego wysiłku, mierzonego liczbą bezpiecznych gniazd, powracających fok i hydrofonów rejestrujących życie pod wodą.

Plaża w Łukęcinie – naturalne spotkanie lasu i Morza Bałtyckiego; fot. Marcin Jóźwiak, Unsplash
Innym przykładem skutecznej współpracy jest inicjatywa Race For The Baltic (RFTB). Ta organizacja non-profit koncentruje się na ograniczaniu dopływu azotu i fosforu do Bałtyku. Zidentyfikowali wcześniej niedostrzegany problem: tysiące ton nawozów mineralnych może trafiać do morza podczas transportu w portach. Współpracując z firmami nawozowymi i portami, RFTB opracowała wytyczne i bariery ochronne, aby minimalizować wycieki podczas załadunku i rozładunku. Ich działania miały nawet wpływ na zalecenia HELCOM i przyczyniły się do wyposażenia polskich terminali nawozowych w specjalne maszyny czyszczące.
Przyszłość Bałtyku – jak zatrzymać degradację i przywrócić równowagę
Presje na Bałtyk są niestety wzmacniane przez zmiany klimatyczne, które powodują wzrost temperatury wody, mniejszą pokrywę lodową i coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe. To wszystko zwiększa ryzyko dalszej utraty bioróżnorodności.
Aby skutecznie chronić Bałtyk, potrzebujemy zintegrowanego podejścia, które obejmie transformację wielu sektorów gospodarki. Kluczowa jest ciągłość i międzynarodowa koordynacja działań monitorujących i analitycznych. Choć istnieją luki w danych, na przykład dotyczących populacji ryb, zrozumienie ekologii morskiej i wykorzystanie symulacji modeli, jak robią to naukowcy z GEOMAR, może znacząco poprawić zarządzanie rybołówstwem i ochronę środowiska.
Organizacje takie jak Race For The Baltic wierzą, że dzięki konsekwentnym i przemyślanym projektom możliwe jest odwrócenie trendu eutrofizacji Bałtyku do 2030 roku, co otworzy drogę do zdrowszego ekosystemu morskiego dla przyszłych pokoleń. Działania te pokazują, że choć wyzwania są ogromne, wspólna praca, innowacyjne podejście i zaangażowanie wielu podmiotów dają realną nadzieję na uratowanie naszego unikatowego Morza Bałtyckiego.
Czytaj też:
Nanoplastiki w Północnym Atlantyku – ukryte zagrożenie dla oceanów, ludzi i biznesu
Fotografia tytułowa – morświn w polskim Bałtyku: Lidl Polska
Fotografia plaża Stoltera w Niemczech: Philipp Deus, Unsplash
Fotografia plaża w Łukęcinie: Marcin Jozwiak, Unsplash
