Rok 2024 okazał się najcieplejszym w historii Polski, bijąc dotychczasowe rekordy temperatury i przynosząc fale mrozów, powodzie, tornada i susze. Raport IMGW pokazuje, jak szybko zmienia się klimat i co to oznacza dla mieszkańców oraz gospodarki kraju.
Raport „Klimat Polski 2024” opracowany przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – PIB (IMGW) ujawnia, że miniony rok był najcieplejszym w historii pomiarów w Polsce, bijąc rekordy temperatur i przynosząc liczne ekstremalne zjawiska pogodowe.
Najcieplejszy rok w historii pomiarów
Średnia roczna temperatura wyniosła 10,9°C, czyli aż o 2,2°C więcej niż wynosi średnia z lat 1991–2020. To nowy rekord, wyższy o 0,7°C od poprzedniego z 2019 roku.
Najcieplejszym regionem było Podkarpacie (11,3°C), a najchłodniejszym – Pobrzeża (10,7°C). Luty, marzec i wrzesień były wyjątkowo ciepłe – szczególnie luty, z anomalią +5,8°C. Najwyższa odnotowana temperatura to 36,5°C we Wrocławiu (10 lipca), a najniższa –23,8°C w Suwałkach (17 stycznia).
Także w skali globalnej rok 2024 został zapamiętany jako najcieplejszy w historii pomiarów instrumentalnych, a średnia temperatura na świecie po raz pierwszy przekroczyła o ponad 1,5°C poziom sprzed epoki przemysłowej, co jest istotnym sygnałem alarmowym. Europa z kolei ociepla się najszybciej na świecie, z tempem wzrostu temperatury około dwukrotnie wyższym niż średnia globalna. Polska, będąc częścią kontynentu, również doświadcza tych procesów, co potwierdza analiza wieloletnich obserwacji IMGW-PIB.
Trendy pokazują, że Polska się szybko ociepla
Tak – robi się statystycznie cieplej. Od 1951 roku średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła o ponad 2°C. Najszybciej ocieplają się Pojezierza, Podkarpacie i Karpaty (ponad 2,4°C), najwolniej Sudety (ok. 2,1°C). W miastach tempo ocieplania jest jeszcze szybsze – w Warszawie, według analizy obejmującej długi okres od 1851 roku (przyjętego przez IPCC jako punkt odniesienia), temperatura wzrosła o 2,47°C (w Gdańsku o 1,63°C).
Okres 1995–2024 to najcieplejsze 30-lecie w historii pomiarów. Jeszcze w latach 80. XX wieku dominowały chłodne sezony, ale od tamtej pory coraz częściej mamy warunki ciepłe lub ekstremalnie ciepłe – jak w latach 2019, 2020, 2023 i 2024.
Opady – średnio normalnie, ale lokalnie skrajnie
Roczna suma opadów wyniosła 607,8 mm, czyli niemal tyle, co średnia z lat 1991–2020. Jednak regionalne różnice były ogromne – od poniżej 500 mm po ponad 1000 mm, z najwyższymi wartościami w Tatrach, na Śnieżce i w Bielsku-Białej.
Luty 2024 był najbardziej deszczowym lutym w historii pomiarów w Polsce (od 1951 roku). We wrześniu niż genueński „Borys” spowodował lokalne powodzie w południowej i zachodniej Polsce. W centralnych i zachodnich regionach parowanie przewyższało opady, co skutkowało ujemnym bilansem wodnym – zagrożeniem dla rolnictwa i gospodarki wodnej.
Ekstremalne zjawiska – od mrozów po powodzie i tornada
Rok 2024 pokazał, jak nieprzewidywalny i groźny stał się polski klimat. Przyniósł niemal wszystkie skrajne zjawiska pogodowe, jakie można sobie wyobrazić. Styczeń rozpoczął się falą siarczystych mrozów – w wielu miejscach temperatura spadała poniżej –20°C, a w Suwałkach termometry wskazały rekordowe –23,8°C (17 stycznia). Do tego dochodził huraganowy wiatr na Śnieżce, który osiągnął 202 km/h, paraliżując ruch turystyczny w całych Karkonoszach.
Kilka tygodni później pogoda diametralnie się zmieniła. Luty i marzec przyniosły fale ciepła, a marzec ustanowił rekord temperatury, czyli 25,5°C w Tarnowie. W wielu regionach pojawiły się nietypowe jak na tę porę roku burze, które zapowiadały burzliwe lato.
Wiosna i lato były wyjątkowo dynamiczne. Gwałtowne burze z gradem, intensywne opady deszczu i trąby powietrzne stały się zjawiskami częstymi. Tornada pojawiły się m.in. w Grzędzicach, Naprawie i we wrześniu w Wierzchowinach, gdzie zarejestrowano trąbę powietrzną o sile IF2. W Bielsku-Białej rekordowy opad – 148,4 mm w ciągu 12 godzin – spowodował powódź błyskawiczną, która sparaliżowała miasto, zalewając drogi i budynki.
Jesień nie przyniosła ulgi. We wrześniu poziom Wisły w Warszawie spadł do rekordowo niskich 20 cm, co utrudniało transport wodny i zagrażało ekosystemom. Wkrótce potem kraj zmagał się z katastrofalną powodzią po przejściu niżu „Borys”, która najbardziej dotknęła południową i zachodnią Polskę. W wielu miejscach poziom wód sięgnął rekordowych wartości, a straty sięgnęły 4,2 mld zł, życie straciło 11 osób. Skalę zniszczeń porównywano do powodzi tysiąclecia z 1997 roku, co pokazuje, jak poważne konsekwencje niosą obecnie zjawiska pogodowe.
Coraz bardziej niestabilny klimat
Rok 2024 udowodnił, że polski klimat nie tylko się ociepla, ale też staje się coraz bardziej nieprzewidywalny. Rekordowe temperatury, burze, powodzie i susze stają się codziennością. To wyzwanie dla społeczeństwa, samorządów i biznesu – konieczne są lepsze systemy ostrzegania i inwestycje w infrastrukturę odporną na zmiany klimatu.
Czytaj też:
Fale upałów a gospodarka: jak ekstremalne temperatury wpływają na PKB, pracę i wydajność
Fotografia: Maciek Sulkowski, Unsplash
