7 stycznia 2026 USA ogłosiły opuszczenie 66 organizacji międzynarodowych, w tym UNFCCC – fundamentu globalnej polityki klimatycznej. To ruch o ogromnych konsekwencjach dla finansowania działań klimatycznych, dyplomacji oraz układu sił między Zachodem a Chinami. Co oznacza dla Porozumienia paryskiego i neutralności emisyjnej?
Wycofanie USA z organizacji międzynarodowych stało się faktem 7 stycznia 2026 roku, gdy prezydent Donald Trump podpisał memorandum nakazujące natychmiastowe opuszczenie 66 kluczowych instytucji i traktatów. Administracja uzasadniła ten bezprecedensowy krok chęcią ochrony amerykańskiej suwerenności oraz zaprzestaniem finansowania podmiotów uznanych za marnotrawne, słabo zarządzane lub promujące ideologie sprzeczne z interesem narodowym. Decyzja ta uderza w fundamenty powojennego multilateralizmu, obejmując 31 agend Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz 35 organizacji poza strukturami ONZ.
USA wychodzą z 66 organizacji globalnych. Zerwanie z UNFCCC zmienia układ sił
Lista instytucji, z których wycofują się Stany Zjednoczone, obejmuje szerokie spektrum obszarów, od ochrony środowiska po prawa kobiet i współpracę rozwojową. Najbardziej brzemienne w skutki jest opuszczenie Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC), która stanowi fundament globalnej dyplomacji klimatycznej od 1992 roku. USA stają się tym samym jedynym krajem na świecie, który zdecydował się na zerwanie z tym traktatem, co automatycznie odcina je od negocjacji prowadzonych w ramach Porozumienia paryskiego. Sekretarz stanu Marco Rubio podkreślił, że Waszyngton nie będzie dłużej legitymizował swoim udziałem instytucji, które dążą do ograniczania swobód i potencjału gospodarczego Ameryki.
Kryzys finansowania globalnej polityki klimatycznej
Nagłe wycofanie USA z organizacji międzynarodowych generuje potężną lukę budżetową, z którą musi zmierzyć się społeczność globalna. Stany Zjednoczone były dotychczas największym donatorem, przekazując rocznie około 11 miliardów dolarów na rzecz międzynarodowych celów klimatycznych. Wstrzymanie tych środków uderza bezpośrednio w kraje rozwijające się, zależne od wsparcia w adaptacji do ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak susze czy podnoszący się poziom mórz. Aby zapewnić przetrwanie sekretariatu UNFCCC, miliarder Michael Bloomberg zobowiązał się do pokrycia części brakujących funduszy, co ma zapobiec natychmiastowemu paraliżowi technicznemu prac nad ochroną klimatu. Jest to jednak kropla w morzu globalnych potrzeb.
Reakcje Europy i wzrost wpływów Chin w globalnej polityce klimatycznej
Wspólnota międzynarodowa zareagowała na decyzję Waszyngtonu z głębokim ubolewaniem, ostrzegając przed destabilizacją globalnej współpracy. Komisarz Unii Europejskiej do spraw klimatu, Wopke Hoekstra, podkreślił, że decyzja największej gospodarki świata o wycofaniu się z walki z ociepleniem klimatu jest niefortunna, ale Europa nie zamierza zbaczać z wyznaczonego kursu neutralności emisyjnej. Jednocześnie analitycy wskazują, że amerykański izolacjonizm stwarza historyczną przestrzeń dla Chin, które mogą teraz bez przeszkód przejąć rolę lidera w kształtowaniu norm przemysłowych i handlowych przyszłości. Państwo Środka, będące liderem w produkcji technologii odnawialnych, już podczas szczytu COP30 w Brazylii wykorzystało nieobecność amerykańskich negocjatorów do wprowadzenia korzystnych dla siebie zapisów dotyczących handlu i ceł.
Spory prawne w USA i konsekwencje rynkowe wyjścia z UNFCCC i ONZ
Wewnętrzne reperkusje decyzji Trumpa wywołują burzliwą dyskusję nad trwałością amerykańskich zobowiązań. Eksperci prawni podnoszą kwestię konstytucyjności jednostronnego wyjścia z UNFCCC, ponieważ traktat ten został w przeszłości ratyfikowany przez Senat, co może wymagać zgody parlamentu na jego zerwanie. Organizacje pozarządowe zapowiadają walkę przed sądami, argumentując, że prezydent przekracza swoje uprawnienia. Z perspektywy rynkowej amerykański biznes może stracić wpływ na standardy inwestycyjne warte biliony dolarów, podczas gdy Europa i Azja przyspieszają transformację energetyczną. Rezygnacja z udziału w gremiach naukowych, takich jak IPCC, pozbawia dodatkowo administrację federalną dostępu do najnowszych danych, co może negatywnie wpłynąć na zdolność reagowania na katastrofy naturalne w samym USA.
Czytaj też:
USA wstrzymują morską energetykę wiatrową. Bezpieczeństwo narodowe kontra offshore wind
Fotografia: The White House
