Floty firmowe to dziś główny silnik rynku motoryzacyjnego w UE. T&E przekonuje, że bez podniesienia celu do 69% aut zeroemisyjnych w 2030 roku transformacja transportu i rynek wtórny nie przyspieszą wystarczająco.
Floty firmowe odpowiadają za 60% rejestracji aut w UE
Unijna regulacja dotycząca ekologicznych pojazdów korporacyjnych ma stać się kluczowym narzędziem dekarbonizacji transportu w Europie, jednak według organizacji Transport & Environment (T&E) jej obecna forma wymaga wzmocnienia, aby realnie napędzić rynek elektromobilności. Floty firmowe stanowią obecnie 60% rejestracji nowych samochodów osobowych i aż 90% nowych samochodów dostawczych w Unii Europejskiej, co czyni je głównym silnikiem transformacji energetycznej w sektorze drogowym. Ze względu na wysokie przebiegi, pojazdy te odpowiadają za nieproporcjonalnie dużą część emisji, a ich szybka wymiana decyduje o podaży aut na rynku wtórnym. Propozycja Komisji Europejskiej z grudnia 2025 roku zakłada wprowadzenie wiążących celów dla państw członkowskich, co daje rządom elastyczność w projektowaniu zachęt podatkowych, jednocześnie chroniąc małe i średnie przedsiębiorstwa poprzez objęcie regulacją wyłącznie dużych podmiotów.
Samochody elektryczne we flotach zasilają rynek wtórny
Analiza T&E wskazuje, że ambitne podejście do floty korporacyjnej jest niezbędne dla demokratyzacji bezemisyjnej mobilności, ponieważ aż osiem na dziesięć osób w Europie kupuje samochody na rynku wtórnym. Firmy zazwyczaj wymieniają swoje auta po okresie od dwóch do czterech lat, co oznacza, że to właśnie ekologiczne pojazdy korporacyjne najszybciej zasilają rynek używany, czyniąc technologię elektryczną dostępną dla szerszego grona odbiorców. Według prognoz, podniesienie ambicji regulacyjnych mogłoby wprowadzić na rynek wtórny dodatkowe 3,6 miliona używanych pojazdów elektrycznych do 2035 roku w porównaniu ze scenariuszem bazowym. Obecnie jednak floty komercyjne elektryfikują się w tempie zbliżonym do gospodarstw domowych, co sugeruje, że ich potencjał jako liderów rynku nie jest w pełni wykorzystywany.
Samochody elektryczne we flotach wymagają wyższych celów
Głównym punktem krytyki ze strony T&E jest poziom ambicji zaproponowany przez Komisję, który zakłada średni cel 45% udziału pojazdów zeroemisyjnych (ZEV) w 2030 roku dla dużych firm. Organizacja postuluje podniesienie tego progu do 69% oraz całkowite wykluczenie z kwot hybryd typu plug-in (PHEV), których realne emisje w warunkach drogowych są często zbliżone do aut spalinowych. Problem ten pogłębia fakt, że kierowcy aut służbowych korzystający z kart paliwowych mają mniejszą motywację do regularnego ładowania baterii. Wprowadzenie wyższych celów dla ZEV pozwoliłoby zabezpieczyć ponad połowę sprzedaży, której europejscy producenci potrzebują do spełnienia ogólnych unijnych standardów emisji CO2, wspierając tym samym ich konkurencyjność wobec graczy spoza Europy.
Dekarbonizacja transportu i wsparcie dla przemysłu „Made in EU”
Kluczowym elementem regulacji jest propozycja zakończenia wsparcia finansowego dla służbowych samochodów spalinowych, co według szacunków w samych tylko pięciu największych krajach UE kosztuje podatników 42 miliardy euro rocznie. T&E popiera plan zawarty w artykule 4 rozporządzenia, który uzależnia publiczne wsparcie finansowe od kryterium produkcji pojazdów na terenie Unii Europejskiej. Taka dekarbonizacja transportu drogowego połączona z promowaniem lokalnego przemysłu mogłaby wygenerować popyt na dodatkowe 700 tysięcy aut elektrycznych typu „Made-in-EU” do 2030 roku. Przykłady z Belgii, gdzie reforma podatkowa doprowadziła do 54% udziału elektryków we flotach, pokazują, że odpowiednie sygnały fiskalne potrafią błyskawicznie zmienić strukturę rynku, dając producentom niezbędną pewność inwestycyjną.
Czytaj też:
Fotografia: Matt Boitor, Unsplash
