Chiński statek hodowlany Guoxin 1 i pływające farmy rybne firm takich jak Ocean Ark czy Blue Ocean pokazują nową erę akwakultury – offshore fish farming. Czy to szansa na bardziej zrównoważoną produkcję białka, czy też sposób na przeniesienie problemów ekologicznych dalej od brzegu?
W obliczu rosnącego globalnego zapotrzebowania na owoce morza i obaw związanych z przełowieniem dzikich stad ryb, akwakultura, czyli hodowla ryb i innych organizmów wodnych, zyskuje na znaczeniu jako kluczowe źródło białka. Jednak tradycyjne metody hodowli przybrzeżnej spotykają się z krytyką ze strony ekologów i aktywistów praw zwierząt, którzy wskazują na negatywny wpływ odpadów na dno morskie, słabe warunki bytowania ryb, użycie leków i antybiotyków szkodzących dzikim populacjom morskim oraz wkraczanie na chronione tereny.
Jako odpowiedź na te wyzwania pojawiają się koncepcje przeniesienia hodowli ryb dalej od brzegu, na pełne morze, często wykorzystując do tego celu specjalistyczne jednostki pływające – statki hodowlane.
Pływająca mega farma rybna pod chińską banderą – statek Guoxin 1
Przykładem takiej innowacji jest chiński statek akwakulturowy Guoxin 1, zaprojektowany do produkcji 3 700 ton ryb rocznie. Statek ten, porównywany rozmiarem do lotniskowca, zawiera 15 zbiorników o łącznej objętości blisko 90 000 metrów sześciennych, co pozwala na gęstość zarybienia cztery do sześciu razy większą niż w tradycyjnych zagrodach sieciowych. Guoxin 1 porusza się między Morzem Żółtym a Południowochińskim, omijając tajfuny i szkodliwe zakwity alg, utrzymując optymalną dla ryb temperaturę wody między 22°C a 26°C. Choć statek posiada silniki, są one wykorzystywane głównie do pozycjonowania jednostki w miejscach o najlepszej jakości wody, temperaturze i natlenieniu. Podobnie jak platformy wiertnicze, statki te nie muszą zawijać do portu po zaopatrzenie; załoga, pasza i narybek są transportowane drogą morską, a zbiory przewożone są mniejszymi jednostkami (well-boats) na brzeg. Według doniesień, Guoxin 1 produkuje żółtego korwina, który sprzedaje się za około dwukrotność ceny ryb hodowanych przy brzegu, a jego jakość, określana jako „pół-dzika”, jest postrzegana jako wyraźna zaleta.
Inną koncepcją jest statek firmy Ocean Ark z Chile, który ma wytrzymać fale do 7 metrów wysokości i również dąży do utrzymania ryb w bardziej naturalnym środowisku. Projekt zakłada operowanie jednostki daleko od brzegu, z możliwością autonomicznego działania przez do 25 dni.
Środowiskowe aspekty akwakultury offshore na statkach
Przeniesienie akwakultury na pełne morze jest przedstawiane jako bardziej zrównoważone rozwiązanie. Argumentuje się, że silniejsze prądy w głębszych wodach mogą lepiej rozpraszać odpady, takie jak niezjedzona pasza, odchody i pozostałości leków, minimalizując wpływ na lokalne ekosystemy denne i unikając degradacji wybrzeży, która jest często problemem w hodowlach przybrzeżnych. Badanie z 2019 roku, analizujące próbki wody w pobliżu zanurzonych klatek u wybrzeży Panamy, sugeruje, że odpowiednio zlokalizowane farmy offshore mogą generować stosunkowo niewielki ślad zanieczyszczeniowy. Niektórzy eksperci uważają, że większa objętość klatek na pełnym morzu stwarza warunki bardziej zbliżone do naturalnych dla wzrostu dzikich ryb, co przekłada się na wyższą jakość produktu.
Jednak akwakultura offshore budzi również poważne obawy środowiskowe. Krytycy argumentują, że systemy te po prostu przesuwają negatywne skutki z dala od wzroku, potencjalnie je nasilając.
Kluczowe zastrzeżenia dotyczą:
• Zanieczyszczenia: Stały przepływ wody przez farmy na statkach może uwalniać paszę, antybiotyki i materiał fekalny bezpośrednio do otwartych wód. Na przykład Guoxin 1 wymaga ciągłego pobierania wody z kilkudziesięciu metrów głębokości i wymiany wody w zbiornikach 16 razy dziennie, co zużywa energię i generuje ścieki.
• Emisji dwutlenku węgla: Chociaż firma Ocean Ark twierdzi, że użycie silników ich statku jest minimalne i służy głównie do pozycjonowania, ogólnie rzecz biorąc, prowadzenie obiektów daleko od brzegu wiąże się z wysokim zużyciem energii i kosztami transportu paszy, energii i zbiorów. To może prowadzić do większego śladu węglowego w porównaniu do niektórych form hodowli przybrzeżnej.
• Ucieczki ryb: Problem ucieczki ryb z farm morskich jest długotrwałym zmartwieniem. Kiedy hodowlane ryby przedostają się do środowiska naturalnego, mogą zakłócać lokalne łańcuchy pokarmowe, krzyżować się z dzikimi populacjami (zmieniając ich genetykę i obniżając przeżywalność młodych) oraz przenosić choroby. Przykłady z Norwegii, Chile i USA (np. po ucieczce tysięcy łososi atlantyckich w stanie Waszyngton doprowadziło do zakazu hodowli tego gatunku w tym stanie) pokazują realne ryzyko. Statki, zwłaszcza te operujące na pełnym morzu, są również narażone na uszkodzenia klatek przez ekstremalne warunki pogodowe, co może prowadzić do masowych ucieczek.
• Zużycia paszy: Niektóre formy akwakultury, w tym offshore, mogą opierać się na paszy produkowanej z mniejszych, dziko odławianych ryb. Krytycy zwracają uwagę, że taka praktyka, zamiast rozwiązywać problem przełowienia, może go pogłębiać. Poszukiwania alternatywnych źródeł białka do pasz, takich jak białko z owadów czy bakterii, są jednak prowadzone, aby zminimalizować presję na dzikie stada.
Dodatkowo, statki hodowlane działają w trudnych warunkach oceanicznych, narażone na fale, wiatr i ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak tajfuny. Choć są budowane tak, aby wytrzymać znaczne fale (np. Guoxin 1 i Ocean Ark do 7m, Blue Diamond 1 do 9m), ekstremalne warunki mogą przekraczać te możliwości, prowadząc do uszkodzeń i ucieczek ryb. Oddalone lokalizacje sprawiają również, że usuwanie problemów jest bardziej czasochłonne i kosztowne, a rutynowe operacje mogą być przerywane przez złą pogodę.
Kontekst globalny i przyszłość
Chiny, będące największym producentem i przetwórcą produktów wodnych na świecie, aktywnie rozwijają akwakulturę offshore jako sposób na zwiększenie produkcji i zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, jednocześnie starając się rozwiązać problemy środowiskowe związane z hodowlą przybrzeżną. Rząd chiński promuje inwestycje w wielkoskalowe instalacje, takie jak klatki grawitacyjne, klatki ze stalowych ram i statki akwakulturowe, wspierane przez mechanizację, automatyzację i inteligentne technologie.
Na skalę globalną, akwakultura jest najszybciej rosnącą formą produkcji żywności. Organizacje takie jak FAO, The Nature Conservancy i WWF zachęcają do odpowiedzialnej akwakultury morskiej jako rozwiązania problemów żywnościowych i sposobu na rozwój zrównoważonej „niebieskiej gospodarki”. FAO w ramach inicjatywy „Blue Transformation” (Niebieska Transformacja) promuje zrównoważony rozwój akwakultury i skuteczne zarządzanie rybołówstwem. Projekcje FAO przewidują, że produkcja zwierząt wodnych z akwakultury osiągnie 111 milionów ton w 2032 roku, stanowiąc 54% całkowitej produkcji.
Jednak, jak zauważają niektórzy komentatorzy, rozwój offshore fish farming przypomina obecnie „dziki zachód” ze względu na brak wystarczającego nadzoru i regulacji w odległych lokalizacjach, z dala od oczu obserwatorów. Skuteczne monitorowanie i regulacja tych systemów jest kluczowym wyzwaniem dla zapewnienia ich zrównoważonego charakteru.
Podsumowując, statki hodowlane i inne technologie akwakultury offshore reprezentują znaczącą innowację z potencjałem do zwiększenia produkcji żywności w sposób, który może uniknąć niektórych problemów hodowli przybrzeżnej. Jednak ich rozwój musi iść w parze ze szczegółową oceną i adresowaniem potencjalnych negatywnych skutków środowiskowych, takich jak zarządzanie odpadami, ryzyko ucieczek i emisje, aby stać się prawdziwie zrównoważonym elementem globalnego systemu żywnościowego.
Więcej o zrównoważonej gospodarce morskiej pisaliśmy w zeszłym tygodniu w artykule „Protokół ONZ wyznacza ścieżkę inwestycji dla Zrównoważonej Gospodarki Oceanicznej wartej 5,5 biliona USD do 2050 roku. Przeanalizujmy go”.
Fotografia: dieter76 – Adobe Photostock
